przeczytałam, to się wypowiem

Opinie na temat przeczytanych książek.
85 Piny11 Obserwujący
Trzecia część poradnikowej serii z Madame Chic w tytule. Tym razem Jennifer L. Scott, autorka nie tylko książek, ale i popularnego lifestylowego bloga The Daily Connoisseur, daje wskazówki jak być damą w każdej sytuacji.

Trzecia część poradnikowej serii z Madame Chic w tytule. Tym razem Jennifer L. Scott, autorka nie tylko książek, ale i popularnego lifestylowego bloga The Daily Connoisseur, daje wskazówki jak być damą w każdej sytuacji.

Mam wrażenie, że polskie społeczeństwo w ostatnich latach stało się szczególnie prorodzinne. Zewsząd jesteśmy bombardowani sielskimi scenkami z roześmianymi dziećmi i szczęśliwymi rodzicami w rolach głównych. Szkoda, że rzeczywistość nie jest tak różowa. O tym, co drzemie w umysłach świeżo upieczonych matek, a o czym wstydzą się powiedzieć głośno, odważyła się napisać Natalia Fiedorczuk-Cieślak.

Mam wrażenie, że polskie społeczeństwo w ostatnich latach stało się szczególnie prorodzinne. Zewsząd jesteśmy bombardowani sielskimi scenkami z roześmianymi dziećmi i szczęśliwymi rodzicami w rolach głównych. Szkoda, że rzeczywistość nie jest tak różowa. O tym, co drzemie w umysłach świeżo upieczonych matek, a o czym wstydzą się powiedzieć głośno, odważyła się napisać Natalia Fiedorczuk-Cieślak.

Wiecie, że lubię kryminały. To ten rodzaj książek, przy których odpoczywam i dobrze się bawię, dlatego z ciekawością sięgam po nieznanych mi autorów. „Nie ma innej ciemności” to pierwsza powieść Sarah Hilary, jaką przeczytałam, choć – ku mojej rozpaczy – kolejna, której bohaterką jest komisarz Marnie Rome (nie znoszę zaczynać lektury od środka serii). Przebolałam jednak ten fakt i… dałam się wciągnąć.

Wiecie, że lubię kryminały. To ten rodzaj książek, przy których odpoczywam i dobrze się bawię, dlatego z ciekawością sięgam po nieznanych mi autorów. „Nie ma innej ciemności” to pierwsza powieść Sarah Hilary, jaką przeczytałam, choć – ku mojej rozpaczy – kolejna, której bohaterką jest komisarz Marnie Rome (nie znoszę zaczynać lektury od środka serii). Przebolałam jednak ten fakt i… dałam się wciągnąć.

Dość długo zajęło mi przestawienie się z myślenia „mieć więcej” na „mieć tyle, ile w rzeczywistości potrzebuję”. Może byłoby mi łatwiej, gdybym już wtedy miała na półce taką książkę jak „Chcieć mniej” Katarzyny Kędzierskiej.

Dość długo zajęło mi przestawienie się z myślenia „mieć więcej” na „mieć tyle, ile w rzeczywistości potrzebuję”. Może byłoby mi łatwiej, gdybym już wtedy miała na półce taką książkę jak „Chcieć mniej” Katarzyny Kędzierskiej.

Po książkę „Medium” Joanny Dobkowskiej sięgnęłam wyłącznie ze względów zawodowych. No bo co dobrego może wyniknąć z połączenia literatury kobiecej z opowieścią o duchach? Niby nic, a jednak…

Po książkę „Medium” Joanny Dobkowskiej sięgnęłam wyłącznie ze względów zawodowych. No bo co dobrego może wyniknąć z połączenia literatury kobiecej z opowieścią o duchach? Niby nic, a jednak…

Pamiętacie mój zachwyt trzecim tomem przygód doktora Davida Huntera pt. „Szepty zmarłych”? Otóż zachwyt okazał się tak wielki, że zaraz po przeczytaniu tej książki, popędziłam do biblioteki po tom pierwszy.

Pamiętacie mój zachwyt trzecim tomem przygód doktora Davida Huntera pt. „Szepty zmarłych”? Otóż zachwyt okazał się tak wielki, że zaraz po przeczytaniu tej książki, popędziłam do biblioteki po tom pierwszy.

„Tego lata, w Zawrociu” to historia Matyldy, młodej kobiety po przejściach, której nielubiana, a właściwie zupełnie nieznana babcia Aleksandra zostawia w spadku dom na prowincji. Decyzja zmarłej dziwi chyba wszystkich członków rodziny, a najbardziej główną zainteresowaną. Zawrocie, to dla Matyldy – dziewczyny z miasta, raj na ziemi, ale i próba. Próba zmierzenia się z trudną i bolesną przeszłością.

„Tego lata, w Zawrociu” to historia Matyldy, młodej kobiety po przejściach, której nielubiana, a właściwie zupełnie nieznana babcia Aleksandra zostawia w spadku dom na prowincji. Decyzja zmarłej dziwi chyba wszystkich członków rodziny, a najbardziej główną zainteresowaną. Zawrocie, to dla Matyldy – dziewczyny z miasta, raj na ziemi, ale i próba. Próba zmierzenia się z trudną i bolesną przeszłością.

Pamiętacie film „Sekret”? Obejrzały go miliony ludzi na całym świecie. Niezależnie od tego, czy Wy wierzycie w teorię, mówiącą że dzięki Prawu Przyciągania możecie mieć wszystko, czego pragniecie, Rhondzie Byrne udało się zmotywować do działania tłumy. Później pojawiła się seria książek, dla których film „Sekret” stanowi bazę. Jedną z nich jest „Magia”.

Pamiętacie film „Sekret”? Obejrzały go miliony ludzi na całym świecie. Niezależnie od tego, czy Wy wierzycie w teorię, mówiącą że dzięki Prawu Przyciągania możecie mieć wszystko, czego pragniecie, Rhondzie Byrne udało się zmotywować do działania tłumy. Później pojawiła się seria książek, dla których film „Sekret” stanowi bazę. Jedną z nich jest „Magia”.

Nie, nadal nie umiem jeździć samochodem. Nie, nadal nie rozumiem co mają na myśli moi koledzy, używając takich określeń jak: „pojemność silnika”, „hatchback” lub „moment obrotowy”.  I uprzedzając Wasze pytanie – nie, nie znudziło mi się czytanie książek autorstwa Jeremy’ego Clarksona. Tym bardziej, że tym razem nie o motoryzację chodzi…

Nie, nadal nie umiem jeździć samochodem. Nie, nadal nie rozumiem co mają na myśli moi koledzy, używając takich określeń jak: „pojemność silnika”, „hatchback” lub „moment obrotowy”. I uprzedzając Wasze pytanie – nie, nie znudziło mi się czytanie książek autorstwa Jeremy’ego Clarksona. Tym bardziej, że tym razem nie o motoryzację chodzi…

Starzeję się, dziwaczeję i zmieniam upodobania, a może wszystko jednocześnie… Coraz trudniej mi trafić na książkę, która nie znudzi mnie po pięćdziesięciu lub stu stronach. Coraz częściej przerywam lekturę w połowie i próbuję wrócić do niej za jakiś czas. I coraz częściej te powroty okazują się totalnym nieporozumieniem. Kiedy więc trafię w końcu na coś, co wciąga mnie tak bardzo, że tracę kontakt z rzeczywistością, z przyjemnością zarywam noce.

Starzeję się, dziwaczeję i zmieniam upodobania, a może wszystko jednocześnie… Coraz trudniej mi trafić na książkę, która nie znudzi mnie po pięćdziesięciu lub stu stronach. Coraz częściej przerywam lekturę w połowie i próbuję wrócić do niej za jakiś czas. I coraz częściej te powroty okazują się totalnym nieporozumieniem. Kiedy więc trafię w końcu na coś, co wciąga mnie tak bardzo, że tracę kontakt z rzeczywistością, z przyjemnością zarywam noce.

Pinterest
Szukaj