Galeria obrazów

23 Pins20 Followers
„Pocztówka z Gniezna” to obraz Jana Łukasika z pleneru malarskiego Zielone Zagłębie’85. Na dalszym planie kamienice w Rynku i dach kościoła Franciszkanów – widziane z ul. Kaszarskiej. Nie w całej okazałości, jak można by się spodziewać po tytule. Znaczną część płótna wypełnia jasne niebo, co współgra ze stonowaną kolorystyką elewacji domów przy opustoszałej ulicy, dając efekt wyciszenia.

„Pocztówka z Gniezna” to obraz Jana Łukasika z pleneru malarskiego Zielone Zagłębie’85. Na dalszym planie kamienice w Rynku i dach kościoła Franciszkanów – widziane z ul. Kaszarskiej. Nie w całej okazałości, jak można by się spodziewać po tytule. Znaczną część płótna wypełnia jasne niebo, co współgra ze stonowaną kolorystyką elewacji domów przy opustoszałej ulicy, dając efekt wyciszenia.

„Ofiara” – obraz z 1922 r. przedstawiający pogański obrzęd składania w darze bóstwu życia młodej kobiety. Z przekonaniem o takich praktykach namalował go Marian Wawrzeniecki – uchodzący za znawcę prastarych wierzeń. Współcześni oskarżali go też o lubowanie się w ukazywaniu okrucieństwa i szafowanie erotyką. Potężny idol kojarzy się z posągiem Światowida i kolosami z Wyspy Wielkanocnej.

„Ofiara” – obraz z 1922 r. przedstawiający pogański obrzęd składania w darze bóstwu życia młodej kobiety. Z przekonaniem o takich praktykach namalował go Marian Wawrzeniecki – uchodzący za znawcę prastarych wierzeń. Współcześni oskarżali go też o lubowanie się w ukazywaniu okrucieństwa i szafowanie erotyką. Potężny idol kojarzy się z posągiem Światowida i kolosami z Wyspy Wielkanocnej.

Tadeusz Walkowski - "Portret Zofii Podlaszewskiej", 1933 r. Olej, płótno, 51×48 cm.

Tadeusz Walkowski - "Portret Zofii Podlaszewskiej", 1933 r.

Wojciech Marcin Podlaszewski - "Autoportret w berecie", 1923 r. Olej, płótno, 34×32 cm.

Wojciech Marcin Podlaszewski - "Autoportret w berecie", 1923 r.

Mirosława Ofertowicz - "Błękitny manekin", 1972 r. Olej, płótno, 92×73 cm.

Mirosława Ofertowicz - "Błękitny manekin", 1972 r.

Autoportret z paletą Wojciecha Podlaszewskiego z 1922 r. Dwudziestopięcioletni ówcześnie malarz ukazał siebie w chwili zadumy przy pracy. Każdy autoportret jest jak stanięcie przed lustrem, co czyni obraz niejako zwierciadłem, w którym przegląda się artysta, być może zadając sobie i nam wiele pytań (np. o sens sztuki?). Tu zagadką jest też zaburzona relacja odbicia – dziwnie ucięta krawędź palety.

Autoportret z paletą Wojciecha Podlaszewskiego z 1922 r. Dwudziestopięcioletni ówcześnie malarz ukazał siebie w chwili zadumy przy pracy. Każdy autoportret jest jak stanięcie przed lustrem, co czyni obraz niejako zwierciadłem, w którym przegląda się artysta, być może zadając sobie i nam wiele pytań (np. o sens sztuki?). Tu zagadką jest też zaburzona relacja odbicia – dziwnie ucięta krawędź palety.

Portret staruszki (w czterech wersjach) z 1975 r. Włodzimierz Habel, autor tej wyrazistej serii grafik-odbitek, chętnie eksperymentował z formą i materiałem. Tworzył m.in. emocjonalne kompozycje o powtarzającym się motywie, różniące się kolorystyką i dawkowaniem graficznych środków wyrazu. Są cztery pory roku, w nich dni niepodobne do siebie… nie inaczej jest z nami – czy to miał na myśli artysta?

Portret staruszki (w czterech wersjach) z 1975 r. Włodzimierz Habel, autor tej wyrazistej serii grafik-odbitek, chętnie eksperymentował z formą i materiałem. Tworzył m.in. emocjonalne kompozycje o powtarzającym się motywie, różniące się kolorystyką i dawkowaniem graficznych środków wyrazu. Są cztery pory roku, w nich dni niepodobne do siebie… nie inaczej jest z nami – czy to miał na myśli artysta?

„Stragany” – późny obraz gnieźnianina Wojciecha Podlaszewskiego (1897–1980), malowany w 1973 r., gdy artysta mieszkał w Sosnowcu. Mimo zimowej aury tonacja kompozycji jest ciepła i choć to olej na płótnie – kojarzy się z efektami, jakie daje użycie pasteli. Ciekawy jest sam „punkt widzenia” malarza: ukazał miejskie targowisko, gromady anonimowych ludzi – w ujęciu sponad straganów, jakby zza kulis.

„Stragany” – późny obraz gnieźnianina Wojciecha Podlaszewskiego (1897–1980), malowany w 1973 r., gdy artysta mieszkał w Sosnowcu. Mimo zimowej aury tonacja kompozycji jest ciepła i choć to olej na płótnie – kojarzy się z efektami, jakie daje użycie pasteli. Ciekawy jest sam „punkt widzenia” malarza: ukazał miejskie targowisko, gromady anonimowych ludzi – w ujęciu sponad straganów, jakby zza kulis.

Portret epitafijny kobiety z połowy XVIII w. Nie znamy jej imienia, nic nie wiemy o jej życiu ani o tym, jak odeszła i kto zlecił namalowanie obrazu. Ukazuje się nam poza czasem, zatrzymana w sztywnej, portretowej pozie – w pustce jednolitego tła, w którym nikną jej włosy. I choć to nie dzieło wybitnego malarza – czerwień gorsetu wywołuje żywsze uczucia, podobnie jak bliki w jej smutnych oczach.

Portret epitafijny kobiety z połowy XVIII w. Nie znamy jej imienia, nic nie wiemy o jej życiu ani o tym, jak odeszła i kto zlecił namalowanie obrazu. Ukazuje się nam poza czasem, zatrzymana w sztywnej, portretowej pozie – w pustce jednolitego tła, w którym nikną jej włosy. I choć to nie dzieło wybitnego malarza – czerwień gorsetu wywołuje żywsze uczucia, podobnie jak bliki w jej smutnych oczach.

„Chaty” – obraz Wojciecha Podlaszewskiego z 1916 r. Barwne, nasłonecznione przedstawienie narastającego układu budynków, oddane z realizmem, ale i wyczuciem materii (stanowczo kładziona farba) – ujawnia talent dziewiętnastoletniego wówczas malarza. Tytuł nie zdradza miejsca, które zainspirowało do wykonania tej pełnej energii kompozycji. Może to gdzieś w pobliżu Gniezna, rodzinnego miasta artysty?

„Chaty” – obraz Wojciecha Podlaszewskiego z 1916 r. Barwne, nasłonecznione przedstawienie narastającego układu budynków, oddane z realizmem, ale i wyczuciem materii (stanowczo kładziona farba) – ujawnia talent dziewiętnastoletniego wówczas malarza. Tytuł nie zdradza miejsca, które zainspirowało do wykonania tej pełnej energii kompozycji. Może to gdzieś w pobliżu Gniezna, rodzinnego miasta artysty?

Portret kobiety namalowany przez Mariana Matyaszczyka w latach 50. XX w. Autor, artysta plastyk w specjalności architektura wnętrz i wzornictwo przemysłowe, w latach 1959-1970 pracował w Fabryce Galanterii „Lech” w Gnieźnie. Skrótowe, ekspresyjne ujęcie, ale też nuta subtelnej czułości w oddaniu spojrzenia wskazują, że malarza łączyła z nić sympatii z portretowaną, a obraz nie był „pracą zleconą”.

Portret kobiety namalowany przez Mariana Matyaszczyka w latach 50. XX w. Autor, artysta plastyk w specjalności architektura wnętrz i wzornictwo przemysłowe, w latach 1959-1970 pracował w Fabryce Galanterii „Lech” w Gnieźnie. Skrótowe, ekspresyjne ujęcie, ale też nuta subtelnej czułości w oddaniu spojrzenia wskazują, że malarza łączyła z nić sympatii z portretowaną, a obraz nie był „pracą zleconą”.

Krowy – obraz Tadeusza Walkowskiego (ur. 1891). Autor ukończył gnieźnieńskie gimnazjum, studiował malarstwo i medycynę w Monachium, zamieszkał w Poznaniu, gdzie pracował jako lekarz i malarz. W jego twórczości – jak pisał recenzent wystawy w 1936 r. – „Najtypowsze […] są obrazy o motywach zwierzęcych, zwłaszcza z krowami”. Na naszej kompozycji nie mniej ważne są też skłębione w jasny dzień obłoki.

Krowy – obraz Tadeusza Walkowskiego (ur. 1891). Autor ukończył gnieźnieńskie gimnazjum, studiował malarstwo i medycynę w Monachium, zamieszkał w Poznaniu, gdzie pracował jako lekarz i malarz. W jego twórczości – jak pisał recenzent wystawy w 1936 r. – „Najtypowsze […] są obrazy o motywach zwierzęcych, zwłaszcza z krowami”. Na naszej kompozycji nie mniej ważne są też skłębione w jasny dzień obłoki.

„Holenderka” – akwaforta autorstwa Siegfrieda Laboschina (urodzonego w 1968 r. w Gnieźnie malarza, grafika, grawera) z przełomu XIX i XX stulecia. Grafika ukazuje młodą kobietę w stroju „holenderskim”, w nieokreślonym, raczej domowym pomieszczeniu, gdzie przysiadła (w przerwie między obowiązkami?), by w skupieniu, za przymkniętymi drzwiami, przeczytać list. Jego treści możemy się jedynie domyślać.

„Holenderka” – akwaforta autorstwa Siegfrieda Laboschina (urodzonego w 1968 r. w Gnieźnie malarza, grafika, grawera) z przełomu XIX i XX stulecia. Grafika ukazuje młodą kobietę w stroju „holenderskim”, w nieokreślonym, raczej domowym pomieszczeniu, gdzie przysiadła (w przerwie między obowiązkami?), by w skupieniu, za przymkniętymi drzwiami, przeczytać list. Jego treści możemy się jedynie domyślać.

Aniołowie u Piasta – obraz Paulina Gardzielewskiego z ok. 1900 r. Przeniesione na płótno i trochę zmienione malowidło ścienne z katedry w Poznaniu autorstwa Bolesława Łaszczyńskiego (niezachowane). Znana od Galla Anonima legenda o wizycie u Piasta tu w wersji z kronik XIII–XV w. Miejscem akcji jest nie Gniezno, a Kruszwica; Piasta i jego żonę Rzepichę odwiedzają nie pielgrzymi, lecz aniołowie.   wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu, depozyt w MPPP w Gnieźnie

Aniołowie u Piasta – obraz Paulina Gardzielewskiego z ok. 1900 r. Przeniesione na płótno i trochę zmienione malowidło ścienne z katedry w Poznaniu autorstwa Bolesława Łaszczyńskiego (niezachowane). Znana od Galla Anonima legenda o wizycie u Piasta tu w wersji z kronik XIII–XV w. Miejscem akcji jest nie Gniezno, a Kruszwica; Piasta i jego żonę Rzepichę odwiedzają nie pielgrzymi, lecz aniołowie. wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu, depozyt w MPPP w Gnieźnie

Obraz gnieźnianina Stanisława Smoguleckiego sprzed blisko stu lat. „Martwa natura”, „ciche życie” – pod tymi nazwami temat znany w sztuce od dawna. Rzeczy pospolite lub mniej ułożone w kompozycję o walorach nie tylko estetycznych. Na jabłkach nie marszczy się skórka, kwiat nie gubi płatków, kieliszek pozostaje pusty, obrus niewygładzony – czyż malarstwo nie mówi nam czegoś o trwaniu i niestałości?

Obraz gnieźnianina Stanisława Smoguleckiego sprzed blisko stu lat. „Martwa natura”, „ciche życie” – pod tymi nazwami temat znany w sztuce od dawna. Rzeczy pospolite lub mniej ułożone w kompozycję o walorach nie tylko estetycznych. Na jabłkach nie marszczy się skórka, kwiat nie gubi płatków, kieliszek pozostaje pusty, obrus niewygładzony – czyż malarstwo nie mówi nam czegoś o trwaniu i niestałości?

"Pejzaż z chmurami" – obraz Józefa Durczaka z pleneru malarskiego „Lednogóra’78”. Uwaga twórcy skupiła się głównie na oddaniu układu spiętrzonych chmur, zawieszonych nad nisko ukazanym horyzontem. Kompozycja o stonowanej kolorystyce, w konwencji realizmu – malowana swobodnymi pociągnięciami pędzla. Przykład trwania tradycyjnego sposobu obrazowania w malarstwie polskim drugiej połowy XX w.

"Pejzaż z chmurami" – obraz Józefa Durczaka z pleneru malarskiego „Lednogóra’78”. Uwaga twórcy skupiła się głównie na oddaniu układu spiętrzonych chmur, zawieszonych nad nisko ukazanym horyzontem. Kompozycja o stonowanej kolorystyce, w konwencji realizmu – malowana swobodnymi pociągnięciami pędzla. Przykład trwania tradycyjnego sposobu obrazowania w malarstwie polskim drugiej połowy XX w.

Pinterest
Search