Pinterest • Światowy katalog pomysłów

Pozdrowienia z Korei wzbudzają mieszane uczucia. Z jednej strony to pozycja poruszająca bardzo rzadki, kontrowersyjny i wzbudzający ciekawość temat, zaś z drugiej liczne wstawki odautorskie sprawiają, iż lektura znacznie traci na wartości.

Trzeba to zabić odbiega klimatem od dwóch pierwszych części cyklu : już nie ma miejsca na mitologiczne, przesycone irracjonalizmem i miejscowym mistycyzmem wiejskie groźby i przekleństwa. Akcja przenosi się do miasta, a w szerszym znaczeniu zaczyna obejmować cały kraj, bowiem przez Polskę przechodzi fala tajemniczych i niewytłumaczalnych samobójstw.

Zbuntowana (Veronica Roth) – #recenzja | #Portafortunas

Teoretycznie Łabędzi śpiew stanowi jedną powieść, którą powinno się zrecenzować w jednym tekście, a nie dwóch osobnych.

Jednak coś w Antipolis mi zgrzyta, a są to elementy fantasy.

Królowa Tearlingu to bardzo dobra pozycja z serii young adult. I mimo, ze początkowo przypomina książkę dla nieco młodszych czytelników (wolno rozwijająca się akcja, nieco naiwna bohaterka, dość przewidywalny wątek fabularny), to jednak bardzo szybko okazało się, ze to lektura dla starszych miłośników fantastyki (takich +15), bowiem na kartach powieści przewija się spora liczba wulgaryzmów i brutalnych scen, nie wspominając o licznych wątkach polityczno-historycznych.

Kontrola społeczeństwa przez państwo, podziemny świat hakerów i emigrantów, wysoko rozwinięta nauka i technologia sprawiają, że ludzie są zagubieni. Każdy próbuje żyć po swojemu, obawiając się zwiększenia chaosu powodującego kolejne nieszczęścia.

Trzeba autorowi i jego dziełu oddać jedno – w bardzo wyczerpujący sposób wprowadzają czytelnika do świata tej literatury i na wielu przykładach pokazują, na czym polega wplecenie do fabuły wątków fantastycznych.

Autorka unika schematycznych rozwiązań fabularnych i główny akcent stawia na rozwój emocjonalny i psychiczny głównej bohaterki, która nie boi się podjąć ryzykownych i lekkomyślnych kroków. Jestem w stanie się nawet pokusić o stwierdzenie, iż dopiero tutaj pisarka pokazała pazura, a to dzięki posępnemu barowemu klimatowi i jego dekadenckiej klienteli.

„Kroniki krwi”, spin-off serii „Akademia wampirów”, można określić jednym słowem – nierówne.